Dzień, w którym spotkałam Supermana
W ubiegłym roku na Sycylii spotkałam Supermana… Był przystojny, mega umięśniony i bardzo wysoki, a poza tym… cały z plastiku.
W miękkim świetle włoskiego popołudnia stał niewzruszony przed sklepem i jedyne, co można było z nim zrobić, to pamiątkowe zdjęcie.
Ilekroć patrzę na tę fotografię, uśmiecham się do siebie. To jedno z tych najfajniejszych zdjęć z podróży – ślad wakacyjnej przygody, którą miło się wspomina, choć nie ma nic wspólnego z upojnym romansem czy elektryzującym flirtem. Mam taki zwyczaj, że lubię upamiętniać zabawne miejsca i sytuacje, żeby potem móc poczuć ten sam lekki klimat, przeglądając galerię. Tym razem trafiło na Supermana z Taorminy. To zdjęcie jest dla mnie też o tyle ważne, że dotyka symboliki, z którą my, kobiety, oswajane jesteśmy od dziecka – i której czasem stajemy się ofiarami w dorosłości.
Mit Supermana czy rycerza na białym koniu to coś, czym karmione są małe dziewczynki. Romantyczny bohater z bajki – najczęściej piękny książę – ratuje damę z opresji, a potem „żyją długo i szczęśliwie”. Można więc skrycie wierzyć, że kiedy ten Superman w końcu się pojawi, będzie prostą receptą na dożywotnie szczęście. Nastąpi ten wielki dzień w białej sukni, poczujesz się jak księżniczka i dostaniesz swój happy end, który powinien trwać wiecznie. Problem w tym, że czasem ten Superman jest po prostu plastikowy, a happy endy okazują się tylko… końcem bajki, po którym następuje proza życia.
Dlaczego w ogóle o tym piszę?
Bo coraz częściej na sesjach słyszę, jak wygląda dzisiejsze randkowanie – tinderowanie, bumblowanie i inne selekcje. I mam takie odczucie, że niektóre oczekiwania nie pochodzą z rzeczywistości, a są odbiciem tej dziecięcej fantazji o damie z wieży, która wypatruje księcia na białym rumaku. Ale umówmy się – jeśli ta wieża jest ekstremalnie wysoka, nie każdy wartościowy adorator będzie miał tyle supermocy, by dosięgnąć ten legendarny warkocz. I to nie tak, że chcę tu występować jako adwokat drugiej strony. Sama jestem kobietą i rozumiem, że chcemy dla siebie jak najlepiej – szczególnie że wchodząc w związki, naturalnie myślimy perspektywicznie. Jednak pracuję również z mężczyznami i byłabym nieuczciwa, gdybym nie wspomniała, że wielu z nich – choć są naprawdę wartościowi – czuje się w dzisiejszych realiach kompletnie niepewnie.
Wzrost, wiek, praca, kasa, nieruchomości, idealna dieta, siłownia kilka razy w tygodniu, jak odpoczywasz (?), gdzie podróżujesz (?) – bywa tego zwyczajnie za dużo. Nawet ci, którzy mają ten mityczny metr osiemdziesiąt i inne zasoby, po pewnym czasie czują się zmęczeni i odpuszczają, nie widząc dla siebie miejsca w bezlitosnych algorytmach. Przez to przesiewanie ludzi przez sita idealnych parametrów, zamiast bliskości, coraz częściej wybieramy samotność.
Wybór człowieka do relacji to faktycznie spore wyzwanie. Grozi zranieniem i konfrontacją z codziennością, która rzadko mieści się w komiksowych kadrach i przystaje do instagramowych filtrów. Można więc chodzić na dziesiątki randek i narzekać, że nikt nie jest dość dobry, wciąż marząc tak naprawdę o postaci z plastiku.
Pytanie tylko, co tak właściwie znaczy być tym superbohaterem. Czy idealne opakowanie i algorytm dopasowania są gwarancją, że ktoś będzie dobrym partnerem, a kiedyś może ojcem? Czy musi mieć gotowy „pakiet startowy”, czy może warto stworzyć go wspólnymi siłami?
Sedno sprawy jest więc chyba takie, że Superman z krwi i kości nie musi być ultra super, zawsze i dla wszystkich. Nie musi prężyć muskułów w słońcu Taorminy. Możesz go spotkać wszędzie – choćby na zwykłym parkingu czy przed sklepem. Prawdziwa supermoc rzadko skrywa się pod czerwoną peleryną. Znacznie częściej znajdziesz ją tam, gdzie ktoś po prostu jest obok, niosąc w ręku np. tę kultową siatkę z Biedronki. 😉
…
© 2026 Anna Policht-Książek. Wszystkie teksty na blogu są chronione prawem autorskim. Jeśli chcesz skorzystać z moich treści lub je zacytować, zapraszam do kontaktu.
Tagi: Anna Policht, Anna Policht-Książek, Psychologia blisko codzienności, Psycholog Kraków, psychologia relacji, współczesne związki, randkowanie, książę z bajki, Superman, mit księżniczki
